Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


z ogonem niby wahadłem niespokojnem o ruchach suchych, wynosisz się, oczywiście w poszukiwaniu czynu karygodnego, Ona obserwuje cię, i śmieje się, a On zapowiada: „Przechadzka spustoszenia“. Więc? Jak się to dzieje, że się skarżysz?

KIKI-ŁAGODNY, w złej wierze.

Nie skarżę się; zresztą subtelności psychologiczne pozostaną dla ciebie na zawsze obcemi.

TOBY-PIES.

Nie mów tak szybko; potrzebuje czasu, aby cię zrozumieć!... Wydaje mi się...

KIKI-ŁAGODNY, uszczypliwie.

Nie spiesz się: trawienie mogłoby na tem ucierpieć.

TOBY-PIES, dla którego ironia jest niedostępna.

Masz racyę. Trudno mi jest wyrażać się dzisiaj. Oto, o co mi chodzi: wydaje mi się, że z nas dwóch, ciebie głównie pielęgnują, a tymczasem, ty się uskarżasz.

KIKI-ŁAGODNY.

Co za psia logika!... Im więcej mi dają, tem więcej domagam się.

TOBY-PIES.

To właśnie źle! To jest brak rozwagi.