Być może. Dwie-Łapy — ani ty — nie rozumiecie się wcale na egoizmie, na egoizmie kocim... Dają oni takie miano wszystkiemu bez rozróżnienia: instynktowi samozachowawczemu, godności, obojętności znużonej, jaka nas nawiedza z powodu, że nie mogą nas zrozumieć. Psie bez dystynkcyi, ale pozbawiony stronniczości, czy rozumiesz mię teraz lepiej? Kot jest gościem, a nie zabawką. Zaiste, nie wiem w jakich czasach żyjemy! Dwie-Łapy, On i Ona, czyż sami tylko mają prawo smucić się, cieszyć, chlepać z talerzów, gniewać się, przechadzać po domu swe usposobienie kapryśne? Ja także mam SWOJE kaprysy, SWOJE smutki, SWÓJ apetyt nierówny, SWE godziny samotności marzycielskiej, w których odłączam się od świata...
Słucham Cię, i z trudem śledzę za tem, co mówisz, gdyż jestto bardzo zawikłane, i ponad mój rozum. Zadziwiasz mnie. Czyż mają oni zwyczaj sprzeciwiać się twemu zmiennemu usposobieniu? Kiedy miauczysz, otwierają ci drzwi. Kiedy kładziesz się na papierze, na papierze świętym, który On skrobie, wtedy On się usuwa i, o cudo, ustępuje Ci kartę już zabrudzoną. Kiedy, nos zmarszczywszy,