Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


KIKI-ŁAGODNY.

Nie... daj mi pokój. Śpię. Nie wiem nawet czy posiadam ciało... Co za męka żyć z tobą! Najadłem się, teraz jest druga godzina,... Śpijmy.

TOBY-PIES.

Kiedy nie mogę. Coś bulgoce w mym żołądku. To przejdzie, ale powoli. A następnie te muchy, te muchy!.. Widok jednej tylko sprawia, że oczy występują mi z głowy. Jak też one sobie poczynają? Jestem tylko szczęką najeżoną straszliwymi zębami (słuchaj jak dzwonią!), a te bestye przeklęte uciekają mi! Biedne moje uszy! biedny mój delikatny brzuch bronzowy! moja trufla w gorączce!.. Tu! na moim nosie, czy widzisz? Co zrobić? zezuje jak mogę... Są teraz dwie muchy? Nie, jedna tylko... Nie, dwie... Podrzucam je w powietrze jak kawałek cukru. A próżnię tylko chwytam... Już nie mogę więcej. Nienawidzę słońca, i much, i wszystkiego!..

KIKI-ŁAGODNY, siedząc, z oczami wybladłemi od snu i słońca.

Udało ci się obudzić mię. To wszystko czegoś pragnął, nieprawdaż? Marzenia me pierzchły. Na powierzchni mego głębokiego futra zaledwie czułem drobne, drażniące nogi tych much, które prześladujesz. Lekkie do-