Przejdź do zawartości

Strona:Colette - Siedm dyalogow zwierzęcych.pdf/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.


wypoczynku. Papier, który On trzyma, staje się dla mnie przedmiotem coraz bardziej pożądanym, przytem trzeszczącym, to też często przebijam swą okazałą łapą dziennik-parawan, jaki On stawia między nami. On krzyczy a ja tarzam się z radości, przewrócony na grzbiecie, co On nazywa tańcem bajaderki... A później nie wiem w jaki sposób wszystko zamiera w mych oczach, zaciemnia się i oddala... Pragnę się podnieść, iść na poduszkę, ale marzenia oddzielają mnie już od tego świata... Jestto chwila szczęśliwa, w której ty znikasz z Nią, kiedy dom cały wypoczywa i oddycha powoli. Pogrążam się w sen głęboki i słodki. Tylko uszy moje nie śpią a czuwają, czułki wrażliwe, śledzące za nieokreślonym hałasem drzwi i dzwonków.

W tej chwili właśnie ktoś dzwoni. Toby-Pies i Kiki-Łagodny, otrząsnąwszy się, poprawiają się; kot, siedząc, układa dokoła swych łap przednich pióropusz z ogona, który dotychczas był wyciągnięty; pies leży niby sfinks i podnosi pysk.
KIKI-ŁAGODNY.

Cóż to takiego?

TOBY-PIES.

Może dostawca?