nych, a później byliśmy w wielkich magazynach.
Czy jest wesoło w wielkim magazynie?
Nie często. Dużo znajduje się osob — jednych obok drugich. Obawiam się też, że Ją zgubię i, mimo wszystko, pysk mój trzymam obok Jej obcasów. Nieznane mi nogi popychają mnie, przygniatają, następują na łapy. Wtedy krzyczę, ale głos mój przytłumiają spódnice. Kiedy stamtąd wychodzimy, wyglądamy, ja i Ona, jak dwóch rozbitków.
Niechaj bogowie uchronią mnie od takiego losu! Tymczasem moje chwile płynęły spokojnie. Kiedy Jej nie ma w domu nic nie narusza pędzenia czasu tak, jak nakazuje dobrze zrozumiana hygiena. Po śniadaniu, składającem się z różowej wątroby i z mleka, radość niewinna i bez powodu przywraca mi codziennie duszę młodego kotka, pokrytego jeszcze obfitym puchem. Chętnie udzielający się, z ociężałym brzuchem, idę do Niego; On mnie duże papiery zaczernione i wita mię milczącym uśmiechem. Na tej samej kanapie spędzamy, On i ja, chwile naszego bezczynnego