Ta strona została skorygowana.
WIZYTA.
Popołudnie w Paryżu, zimą. Ogrzana pracownia, w której pali się w piecu w kształcie wieży. Kiki-Łagodny i Toby-Pies, ostatni na ziemi, pierwszy na uświęconej poduszce, myją się starannie po długim wypoczynku. Panuje spokój.
TOBY-PIES.
Moje pazury rosną tutaj prędzej niż na wsi.
KIKI-ŁAGODNY.
A moje przeciwnie.
TOBY-PIES.
To dziwne.
KIKI-ŁAGODNY.
Nic w tem dziwnego. Tutaj Ona obcina mi je z powodu materyi na meblach... Zresztą (pompatycznie) trzeba znosić to, czemu nie można przeszkodzić.