Strona:Chopin- człowiek i artysta.djvu/013

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


charakterystykę faktów, epoki i ludzi. — Powołując się dosyć często na „obrazoburcę“ Niecksa, który pierwszy zabrał się do rewizji „legend“ o Chopinie, umie Huneker od czasu do czasu obalać owe legendy jednym ironicznym uśmiechem. — Po przytoczeniu naprzykład długiej relacji X. Jełowickiego o śmierci Chopina pisze: „Czcigodny Ksiądz musiał mieć fenomenalną pamięć. Spodziewam się, że ona funkcjonowała też zgodnie z prawdą. Podaję tu jego opowiadanie w całości ze względu na to, że ono jest zupełnie nowe. Co mnie usposabia poniekąd sceptycznie, to fakt, że listy te przełożyła na język niemiecki La Mara“... Trudno o subtelniejsze, a zarazem o bardziej ironiczne wyrażenie swego niedowierzania relacjom o zbyt sentymentalno-feljetonowym charakterze, aby mogły być obrazem rzeczywistości. — Stanowisko Hunekera wobec pani George Sand jest bardzo krytyczne, dalekie od prądu nowoczesnego, któremu słusznie zresztą choć nie bez pewnej przesadnej pozy hołduje F. Hösick, starający się zrehabilitować najzupełniej — nawet już w przedmowie do swego dzieła, charakter pani Sand i jej stosunek do Chopina. — O dokumentach, które podał Hösick na udowodnienie, że sympatje Chopina pod adresem córki p. Sand, Solange, przechodziły poza zakres czystej przyjaźni, Huneker zdaje się nie wiedzieć; zapatrywawanie zaś jego na całą sprawę miłosną Chopina charakteryzuje najlepiej zdanie: „Nigdy się nie dowiemy, co on o niej naprawdę myślał i właściwie nic nam na tem nie zależy“. Istotnie najwyższy czas, aby wszystkim piszącym o Chopinie przestało już nareszcie na tem tak bardzo zależeć, abyśmy już skończyli z rozstrzyganiem problemu, kiedy i w jakich okolicznościach się zaczął, czy skończył romansowy stosunek dwojga kochanków, i abyśmy już wreszcie stanęli wyłącznie pod znakiem analitycznych i syntetycznych