Strona:Chimera 1907 z. 28-30.djvu/426

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.
    Z POEZYI OBCEJ413

    Dla serca w męki dreszczu —
    O, ten miękki śpiew deszczu!

    Łzy mżą bez przyczyny
    W sercu, które się dręczy.
    Co? żadnej zdrady, winy?
    Ten żal — bez przyczyny.

    Najgorsza to z żałości,
    Gdy się nie wie, dla czego...
    Bez złości, bez miłości,
    Serce w takiej żałości!



    („Z SAGESSE“).

    Nieba widać, przez dachu kąt,
    Modrość i ciszę.
    Drzewo jakieś, przez dachu kąt,
    Liście kołysze.

    Dzwonek w niebie, widocznem ztąd,
    Dzwoni cichutki,
    Ptak na drzewie, widocznem ztąd,
    Śpiewa swe smutki.

    Boże, Boże, życie jest tam,
    Proste, spokojne.
    Ten łagodny pogwar ot tam
    To miasto rojne.

    Cóżeś zrobił, ty, co, tak sam,
    Szlochasz w żałości,
    Cóżeś zrobił, ty, coś tak sam,
    Ze swej młodości?

    P. Verlaine.



    NA MORZU.

    Z pokładu statku, w bryzgach pian,
    Gdzie fala łasząc się rozpływa,