metrów na godzinę, pokonywać musi przecież znaczny opór powietrza. Doświadczenia wykazały jasno, jak na dłoni, że przez sto lat marnowaliśmy węgiel bez zastanowienia. Można nadać maszynie inną — lepiej do walki z powietrzem dostosowaną — formę i zaoszczędzić przez to do 50 proc. energji! Koleje amerykańskie zaangażowały już wybitnego specjtalistę, dra Tietjensa, który takiemi badaniami zajmuje się od lat, i lada dzień niezdarne lokomotywy i ciężkie wagony zmienią się, jak za dotknięciem różdżki, przybiorą modny kształt „spadającej kropli”, zachwycać będą oko lekkiemi, płynnemi linjami... I właściwie każda maszyna dzisiejsza jest brzydką liszką, z której ma się dopiero wykluć barwny motyl. Laboratorja naukowe pracują po dniach i nocach nad aeroplanem, który pomimo tysiącznych ulepszeń ma jeszcze tysiące wad kardynalnych, startuje i ląduje „z rozpędu”, nie odnajduje lotniska w gęstej mgle, choć już chwyta sygnały radjowe i nawet rozmawia — przez telefon — z innemi samolotami, krążącemi w powietrzu.
Strona:Bruno Winawer - Tempo!.pdf/7
Wygląd
Ta strona została skorygowana.