Przejdź do zawartości

Strona:Bruno Winawer - Tempo!.pdf/63

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

nesem: racja! święta racja! Sokrates był doprawdy jakąś hałaśliwą maszyną, nastawioną na „bieg wolny“ (na „Leerlauf“), nie wykonywał żadnej pracy, jego pytania i odpowiedzi przypominają słynne rozmówki z Ollendorfa albo kłótnie odwokatów z Dickensa. Puszczał bańki nosem, i nic więcej.

Nauka mogła powstać dopiero wtedy, kiedyśmy z tem bezpłodnem — „stołkowem“ — myśleniem, z tem oficjalnem przelewaniem z pustgo w próżne zerwali ostatecznie. Poczynamy rozumieć, że konflikt współczesnej wiedzy ścisłej, zbrojnej w mikroskopy, teleskopy, cudowne obserwacje, wielokrotnie sprawdzone wzory i teorje najlepszych mózgów, konflikt tej prawdziwej, sumiennej nauki z mętną filozofją musiał się wreszcie skończyć pogromem brodatych belfrów, którzy zresztą nigdy nic do powiedzenia nie mieli, że „Kathederphilosophie“ albo — jak ją określa ktoś w książce Moszkowskiego — „paranoia paralitica philosophastrix“ wywołać musiała ciężki kryzys. Nie wynika stąd, żebyśmy tak zupełnie prawa do myślenia mieli się zrzec. Budujmy „światopoglądy“, owszem, ale bierzmy budulec od wytwórców, nie od pośredników.