przednim artykule przytoczyłem już zdanie jednego z najświetniejszych pisarzy amerykańskich, Menckena. Dziś mogę się powołać na artykuł poważny, zamieszczony w „Scientific American“. O autorze nieraz pisałem — głośno dziś zresztą o nim w świecie cywilizowanym. Jest nim A. H. Compton, odkrywca „zjawiska Comptona“, jeden z najlepszych fizyków młodego pokolenia i laureat nagrody Nobla. Compton nie mówi tym razem o rzeczach specjalnych, laboratoryjnych, porusza historję nauki i zastanawia się m. in. nad tem, czemu niebywały rozkwit wiedzy prawdziwej nastąpił dopiero teraz, za dni naszych, i dlaczego np. nauka grecka — po świetnych początkach — zeszła na manowce, roztopiła się w taniem mędrkowaniu, uschła, nie wydawała owoców. I wskazuje palcem na złoczyńcę, który to sprawił: Sokrates! Tak jest! — ów mędrzec, wychwalany przez wieki z wszystkich katedr i przez wszystkich zawodowców, pchnął myśl ludzką na fałszywe tory, wierzył, że można samym nizaniem pustych sylogizmów na długie sznurki dojść do jakichś wyników istotnych, świętą „żądzę poznania“ zalał wodą „filozofji“, wstrzymał postęp na stulecia całe... ględził!
Strona:Bruno Winawer - Tempo!.pdf/61
Wygląd
Ta strona została skorygowana.