Przejdź do zawartości

Strona:Bruno Winawer - Tempo!.pdf/42

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

jetonistami“, kręcą nosem, ruszają ramionami, spluwają przez zęby. Nie chcą przyznać, że to dopiero Wells — out-sider — stworzył śmiało właściwą perspektywę, połączył w jednej kompozycji dzieje człowieka z dziejami globu, wyciągnął żywy sens przyrodniczy z butwiejących dokumentów i szpargałów. „Feljetonista“!
Ale najgorsze epitety dostają się tym pisarzom, którzy przeleźli przez parkan na jakimś innym froncie, dajmy na to — przyrodniczym. Tu okropne wyzwisko „popularyzator!“ budzi blady strach, popłoch i przerażenie.
To słowo właściwie nie ma dziś sensu. Nauki ścisłe zagarnęły nagle mocnem ramieniem tyle spraw i zagadnień, że każdy prawie publicysta, dziennikarz, powieściopisarz musi — chce czy nie chce — potrącać o tematy, związane z wiedzą przyrodniczą. Czy doprawdy maszyna mogła wywołać kryzys? czy można badać naukowo zdolności człowieka? gdzie jest kres świata i co ma robić filozof, kiedy go fizyk wyręczył? czy dotrzemy do innych planet rakietami? jaka jest rola artysty w wieku maszyn? czy świat się nie przeludni? czy starczy żywności dla wszystkich? czy