Strona:Bruno Winawer - R. H. Inżynier.pdf/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MARY. Ach! Boże: książka. Nie powinna się była dostać w pańskie ręce.
HEYST. Ale się dostała (czyta). „Pan Ryszard Heyst wyznał mi dziś, że mnie kocha...“ W rubryce status psychicus „objawy niepokojące“! Ładne traktowanie konkurenta.
MARY. Przecież pan sam twierdzi, że to są kłamstwa i rzeczy zmyślone...
HEYST. To nie. Ale tamto — tak wcale nie chodzę, jak konik, chociaż jestem wzburzony. Widzi pani, o. I wcale mi się w nocy kalafior nie śni, ani kobryner: wszystkie te pomysły czerpię z tej broszurki, którą sobie kupiłem na Ś-to Krzyskiej, w antykwarni... (rzuca broszurę na stół).
MARY. Boże drogi: „Sennik egiski“ — wydanie Cytryna:? Abażur, arab, brukiew, cytadela...“
HEYST. Właśnie, właśnie.
MARY, Konwikt i kalafior — zakreślono czerwonym ołówkiem.
HEYST. Naturalnie, bo jutro musi być horzyca i huśtawka — przechodzimy do litery H.
MARY. Słowem, pan nas podszedł?
HEYST. Podszedłem.
MARY. Pan papę oszukał?
HEYST. Oszukałem papę.
MARY. Symulant: a papa takie nadzieje w panu pokładał. Ordynarny symulant!! dlaczego pan to robił, panie Ryszardzie? Dlaczego pan udawał?
HEYST. „Dekowałem się...“ Kryłem się.
MARY. Teraz, przed czem?
HEYST. Przed życiem. Widzi pani — (pakuje różne drobiazgi do walizy) — to wogóle długa historja. Dość, że od kilku lat życie mnie męczy. Europa napełniona jest hałasem, zgrzytem, wrzaskiem... Czło-