Przejdź do zawartości

Strona:Bruno Winawer - Boczna antena.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

szukamy w górach, w czystem powietrzu nad morzem i wreszcie — jeżeli już nie można inaczej — na plaży warszawskiej. Istnieją też elektryczne lampy rtęciowe, ze względu na oprawę zwane lampami kwarcowemi, które świecą dość nieprzyjemnem dla oka, sinem światłem, ale wysyłają taką ilość fal krótkich, że pacjent po kilku seansach wygląda, jakby wracał z Zakopanego, z Zawratu.

 Oczywiście nauka nie robi odkryć dla celów kosmetycznych i poważnemu fizykowi wcale nie zależy na tem, żeby warszawiaka ufarbować na Indjanina. Przekonano się natomiast w ostatnich czasach, że promienie o krótkiej fali (nazwijmy wreszcie rzecz po imieniu — promienie ultrafioletowe) zabijają bakterje, znajdują zastosowanie w terapji i w niektórych działach techniki. Odtąd zwrócono baczniejszą uwagę na lampy rtęciowe, powstał nowy przemysł i w cichej mieścinie niemieckiej osiedliło się specjalne towarzystwo akcyjne o bardzo długiej nazwie „Hanauer Quarzlampengesellschaft.“ Żeby zrozumieć, naczem trudności fabrykacji polegają i dlaczego to aż całe towarzystwo akcyjne musi się z niemi borykać, przypomnijmy sobie, że promienie ultrafioletowe mają własności trochę dziwaczne. Przedewszystkiem są — niewidzialne. Niewidzialne światło — to brzmi, jak paradoks, a jednak — już muzycy wiedzą, że nie wszystkie wibracje dźwiękowe chwytamy uchem i że bywają drgania tak szybkie, tony tak wysokie, że ich dosłyszeć niepodobna. W optyce rzecz