Przejdź do zawartości

Strona:Bruno Winawer - Boczna antena.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

talnej, sir Ernest Rutherford. Kiedy przed laty małżonkowie Curie odkryli ów metal cudowny — rad albo radium — który w ciemności świecił, wyrzucał z siebie jakieś cząstki materjalne i strzelał promieniami rentgenowskiemi — wydawało się, żeśmy trafili na jakieś niezwykłe, jedyne zjawisko, na jakiś unikat w naturze. Dziś takich unikatów znamy przeszło trzydzieści, powstała nowa olbrzymia dziedzina wiedzy, zwana radjochemją i w jej właśnie dziejach złotemi głoskami wypisane będzie to nazwisko: sir Ernest Rutherford.

 Jednem z podstawowych zagadnień radjochemji było pytanie dość proste i usprawiedliwione: skąd skromny atom metalu-radu — czerpie energję? Czyim kosztem odbywają się te różne świecenia, promieniowania i inne nadzwyczajne ekscesy? Odpowiedź znaleziono bardzo prędko: radjum się rujnuje. Życie ma pełne blasku, ale dlatego tylko, że to są ostatnie chwile licznych jego atomów, które się rozpadają. I tu właśnie dotarliśmy do rdzenia kwestji, do sprawy w tem wszystkiem bodaj najciekawszej: atomy metalicznego radu, rozlatując się, tworzą dwa gazy: gaz szlachetny, zwany emanacją i inny jeszcze, dawniej już znany, hel! Wiadomość ta była ongi taką sensacją, że pierwszym odkrywcom wierzyć poprostu nie chciano. Z solidnej substancji, która jest metalem, pierwiastkiem chemicznym, powstają samorzutnie dwa inne pierwiastki — gazowe. Natura, nic nikomu nie mówiąc, uprawia od lat śred-