Strona:Bracia Grimm - Ubogi i Bogaty.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 11 —

a trzy twoje życzenia w drodze wyrażone, wypełnią się z pewnością.
Zadowolony jechał do domu obmyślając sobie życzenia i radując się w duszy z tego, co będzie mógł sobie uprosić.
Jechał myśląc uporczywie, naraz koń zaczął wierzgać i podskakiwać a to z tego powodu, że zadumany jeździec wypuścił z rąk cugle i koń niepowstrzymywany niczem robił sobie, co chciał. Bogacz poklepał konia po szyi i łagodnie chciał go uspokoić, mówiąc:
— Uspokój się Liziu, uspokój moja droga!
W odpowiedzi na to koń wyżej jeszcze podskoczył, o mało nie zrzucając z siodła swego pana.
Rozgniewał się okrutnie i krzyknął:
— A bodajeś kark złamał, niecnoto!
Ledwie to wyrzekł — koń padł, zrzucając go z siodła i gdy przerażony bogacz chciał mu pomódz podnieść się, spostrzegł, że koń już nie żył.
— Oho! już jedno życzenie prze-