Strona:Bracia Grimm - Ubogi i Bogaty.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 10 —

goniwszy mniemanego podróżnego wytłomaczył mu, że nie mógł go u siebie ugościć, gdyż klucz zaginął, a gdy znalazł nie było go już pod drzwiami, nie mógł więc do domu swego zaprowadzić.
I prosił obłudnie, aby wracając z podróży zaszedł do nich, a będą bardzo szczęśliwi.
Bóg zna dobre myśli człowieka i przenika głębię jego serca, wiedział więc, że to kłamstwo, ale udał, że wierzy i obiecał do niego zachodzić, gdy będzie w tej okolicy.
— A czy nie mógłbyś mi użyczyć łask, jakto uczyniłeś memu sąsiadowi? — zapytał bogaty.
— Owszem, ale to ci wyjdzie na złe! — odparł podróżny — lepiej nie proś!
Ale bogacz zaczął myśleć nad tem, czegoby żądać, chciał bowiem koniecznie skorzystać jak i ubogi z łaski nieznanego człowieka. Nie chciał Bóg czekać na jego namyślanie się i rzekł:
— Jedź sobie do domu z powrotem,