Strona:Bracia Grimm - Szczęśliwy Janek.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 10 —

pieczeń, potem ta ilość tłuszczu, który się wytopi starczy napewno na kilka tygodni, wreszcie to piękne białe pierze, każę je sobie dosypać do poduszki pod głowę i zasnę smacznie bez kołysania. Wyobrażam sobie, jak się moja matka ucieszy.
Gdy nareszcie przechodził przez ostatnią wioskę, ujrzał stojącego tam szlifierza ze swoją taczką, koło warczało a on przyśpiewywał jeszcze:
— „Koło się kręci, jakby na żart. A płaszczyk mój wieszam pod wiatr.“
— Musi się wam dobrze powodzić, bo jesteście w takiem wesołem usposobieniu przy pracy — rzekł Janek.
— Tak — odrzekł szlifierz — rzemiosło ma złote dno. Prawdziwy szlifierz ile razy sięgnie do kieszeni, to zawsze pieniądze ztamtąd wyjmie.