Strona:Bracia Grimm - Jaś i Małgosia.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 14 —

chodziła rozgniewana, że tak tyje powoli zamknięta w komórce ofiara.
Wreszcie pewnego razu, gdy apetyt jej na dzieci doszedł do szczytu, rzekła do Małgosi:
— Źle go tuczysz, ciebie więc zjem pierwszą, boś grubsza od niego, a potem twego brata...
Kazała przerażonej dziewczynce nanieść drzewa, napalić w piecu do czerwoności i gdy już było wszystko gotowe, kazała położyć się na blasze i niby spróbować, czy piec rozpalony dostatecznie.
Rozpacz i strach biednej Małgosi nauczyły w ostatniej chwili przebiegłości.
Udawała, że nic nie wie, jak się to trzeba kłaść na blasze, utrudniała jej zamiar bezustanku, wreszcie rzekła podstępnie:
— Nie potrafię pani dogodzić, chyba, że pani mi pokaże, jak mam się położyć na blasze...