Strona:Bracia Grimm - Czarowny Kwiat.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 5 —

dynku musiał stać cicho i nie wymawiać ani słowa. W przeciwnym razie tracił na zawsze mowę. Gorzej postępowała czarownica z młodemi dziewczętami, o sto kroków oddalonemi od niej.
Porywała je i zamieniała w ptaszki, poczem zamykała w klatce i ustawiała rzędem z innemi ofiarami. Siedm tysięcy nieszczęśliwych dziewcząt porwanych było przez nią i żałośnie w jej zamku śpiewających.
Do takiego to lasu poszli kochający się narzeczeni, przestrzegając się wzajemnie, aby nie biegać w bliskości zaczarowanego budynku.
Pogoda była prześliczna, słońce świeciło jasno a ptaki nuciły pieśni wesoło.
Szli i szli bez przerwy, opowiadając sobie różne zdarzenia z życia, aż zaszli w sam środek lasu i dopiero wtedy spostrzegli, że słońce dawno skryło swe