Strona:Booker T. Washington - Autobiografia Murzyna.djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wali się sprawą wolności i jakiej pomocy nam udzielali.
Dzięki Lady Aberdeen mogliśmy uczestniczyć w kongresie międzynarodowym kobiet, który odbywał się w tej chwili w Londynie i przy lej samej sposobności pojechaliśmy do Windsoru dla przedstawienia się królowej Wiktoryi, i mieliśmy zaszczyt pić herbatę u Jej Królewskiej Mości.
W izbie gmin poznałem poznałem się z H. M. Stanleyem, z którym rozmawałem o Afryce i o korzyściach, jakieby przedstawiało przesiedlenie się tam murzynów z Ameryki. Ale rozmowy te przekonały mnie, że nie mieliby oni żadnych widoków polepszenia swej doli, przenosząc się do Afryki.
Mieliśmy wielokrotnie przyjemność być zapraszani przez Anglików do rezydencyi wiejskich, gdzie ich charakter przedstawia się w najlepszem świetle, Anglicy mają tę wyższość nad Amerykanami, że umieją wyciągnąć więcej dobrych stron z życia. Życie rodzinne jest wzorowe. Wszystko odbywa się systematycznie i regularnie. Uszanowanie służby dla swych „panów“ zadziwiło mnie tem więcej, że w Ameryce niktby nie zniósł samej tej nazwy „panów“. Służący angielski nie myśli o zmianie zajęcia i dlatego może się wydoskonalić w pełnieniu obowiązków służbowych, co się nigdy nie zdarza ze służącym amerykańskim, którzy dążą do tego, żeby z kolei stać się „panami“. Co z dwojga jest lepsze? Nie podejmuję się na to odpowiedzieć.
Bytność moja w Anglii zaznajomiła mnie lepiej ze szlachtą angielską, którą nauczyłem się oceniać. Nie przypuszczałem, żeby była równie kochana i szanowana przez masy ludowe; nie wiedziałem, ile poświęca ona czasu, pieniędzy i zapału dla prac filantropijnych. Przedtem sądziłem, że szlachta angielska wyrzuca tylko pieniądze przez okna i prowadzi życie na wielką skalę.
Publiczność angielska nie jest zachęcająca dla amerykańskiego mówcy: trudno mi było przyzwy-