Strona:Booker T. Washington - Autobiografia Murzyna.djvu/136

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


stem zadać sobie pewien przymus ażeby przeczytać powieść, o której wszyscy mówią. Najwięcej zajmują mnie życiorysy znakomitych ludzi; podoba mi się, że bohater, o którym czytam, jest rzeczywistą postacią i zdarzenia prawdziwe. Nie przesadzę, gdy powiem, że przeczytałem wszystko, co się odnosi Abrahama Lincolna. W literaturze jest to mój ulubiony święty.
Na dwanaście miesięcy w roku przepędzam sześć zdala od Tuskegee. Jeżeli jest pewną niedogodnością przebywanie zdala od szkoły, ma to jednak i pewne korzyści. Zmiana zajęcia jest swojego rodzaju wypoczynkiem. Cieszę się nawet dłuższą podróżą w wagonie, jeżeli mogę jechać wygodnie i bez natrętów, którzy zbliżają się mówiąc:
— Zapewne mam zaszczyt mówić z panem Bookerem Washingtonem? Ośmielam się przedstawić panu... i t. d.
Oddalenie sprawia to, że po powrocie ogarniam lepiej całość, niż gdybym był ciągle na miejscu. Podróżując, badam rozmaite systemy edukacyjne i poznaję najznakomitszych wychowańców w kraju.
Ale najszczęśliwsze chwile są te, które przepędzam na łonie rodziny wieczorem po wieczerzy z żoną i trojgiem mych dzieci: Porcyą, Bakerem i Davidsonem. Czytamy wtedy i opowiadamy sobie kolejno różne rzeczy. Jedna tylko przechadzka po lesie ma jeszcze więcej uroku od tych słodkich godzin. Wybieramy się na nią niekiedy w niedzielne popołudnie, zdała od natrętnych ludzi, sami z przyrodą, oddychamy świeżem powietrzem wśród drzew, krzaków i kwiatów, słuchając ćwierkania polnych koników i śpiewu ptaków. Oto jest wypoczynek, prawdziwy wypoczynek!
Ogród jest też dla mnie źródłem przyjemności, pomimo, że mało czasu mogę mu poświęcać. Jeżeli mogę wyjść wcześniej z kancelaryi i zająć się pracą w ogrodzie przez jakieś pół godziny, czuję się po-