Ta strona została uwierzytelniona.
A mały Jaś podczas tej całej sceny zasiadł do swego stoliczka i jął układać znowu w nim swoje papierowe cuda. Gdy zaś spostrzegł, że Kasia odzyskała dawny swój humor, zawołał:
— No to teraz, Kasiu, nie odejdziesz od nas, prawda?
— Prawda, paniczku najdroższy, — odrzekła Kasia, — nie pójdę, nie, bo, dzięki Panu Bogu, moja niewinność, jak ta oliwa, wypłynęła na wierzch.
KONIEC