Strona:Bolesław Londyński - Jelonek.djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


niu, pić mi się chce okrutnie! — zwrócił się Jaś do Zosi.
I wyskoczywszy z dziury w drzewie, śpiesznie skierował się do leżącego w pobliżu źródła, ani przypuszczając, że tuż przy niem, ukryta w krzakach, siedzi stara czarownica, w celu obrócenia każdego, kto się zbliży wody zaczerpnąć, w dzikie zwierzę.
Zosia tymczasem, bojąc się zostać sama w drzewie, pobiegła również za bratem i, zobaczywszy zdaleka błyszczący strumień, wyprzedziła o nawet.