Strona:Bolesław Londyński - Jelonek.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wspaniałe, goście bawili się i ucztowali hucznie aż do późnej nocy. Następnie, rozjechali się do domów, nie szczędząc młodej parze jaknajserdeczniejszych życzeń.
Młodzi zaczęli kosztować szczęścia w bród.
Jaś został przy nich. Król zrobił go wielkim dostojnikiem i dał mu przy dworze bardzo wybitne miejsce, ale Jaś, obdarzony z natury dobrem sercem: uczciwem, prawem widzeniem rzeczy, nie tylko nie pysznił się nową godnością, lecz przy każdej okazji opowiadał swą przeszłość.
Szczególniej lubiał wspominać męczarnie i niewygody, jakie musiał znosić w czasie pobytu u starej czarownicy, która nie szczędziła mu pracy nad siły, codziennie pod wieczór wsadzała go do drewnianej klatki, gdzie się zwykle trzyma kurczęta i żywiła go wstrętną sieczką.