Strona:Bolesław Londyński - Czapka-niewidka.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zabaw: Jeden z nich podszedł całkiem blisko i widocznie upuścił czapkę naumyślnie, ale chłopiec nie dał się wziąć na wędkę i nieruszając się z miejsca udał, że nic nie widzi. Wtedy karzełek ogarnął go badawczym wzrokiem,

Bolesław Londyński - Czapka-niewidka str 11.jpg