Strona:Bogumił Aspis - Sen odrodzenia.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



∗             ∗


Są... ślepi, którzy szukając Boga po świecie, nie chcą Go widzieć we własnéj myśli nawet, — choć On tam jest.
Nicość, mówią, to Bóg, — choć czują, że niéma nicości!
Są... mędrcy, którzy o prawdę pytając, wypatrują jéj w samych cieniach. Patrząc w nocy tylko, jak sowy, krzyczą we dnie, że niéma słońca, dlatego, że przymknęli oczy.
Są... apostoły, z poświęconym olejkiem na głowie, co prorokując światu Królestwo Niebieskie, nic chcą badać nawet, gdzie ziemskie się kończy.
Moraliści, — co wołając: „kary, kary dla złego!“ wierzą zarazem w wieczność cnoty i zbrodni na ziemi.
Purytanie, — co tak jasne gmachy budują dobru, że aż sami nie wiedzą potém, któremi drzwiami wéjść do nich.
Zatabaczeni archiwiści wiedzy...
Tandeciarze światła...
Prawowierni, do tego stopnia prawi, że aż... Oprawcy!
Poczciwcy, — którzy myślą, że o długich uszach najłatwiéj się dostać do nieba.
muły błędne, które grunt mierzwiąc, chełpią się, że sieją zboże.
Woły robocze, co wziąwszy raz po za siebie pługi, chciałyby niémi orać samo słońce.
............