Strona:Bogumił Aspis - Sen odrodzenia.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Jasną, jak Bóg sam!.. Lecz ten czar dla tego,
„Kto skonał w bólu, by tylko wstać bogiem,
„Ma-ż być już wszystkiem? i za śmierci progiem,
„Nic, nic już więcéj, prócz czaru takiego!?”
Spytasz. A ja ci znów na ziemie wskażę, —
Znów na sterczące z jéj padołu grody,
Na te mrowiące się wśród nich narody,
Huczne ich życia targi i — cmentarze
I powiem: Zstąp tam i żyj tam raz jeszcze!
I wziąwszy hasło moich rad w myśl, — w siebie, —
Powstań, po jawnym swych błędów pogrzebie,
Wskrzeszeniem, jakiém zmartwychwstają wieszcze...
Sztukę — mnie, biorąc za piastunkę sobie,
Miłością, którą daje tylko ona,
Przygarnij razem świat cały w ramiona, —
Miłość i Wiedze równo uczcij obie..
Kochaj, co-ś dotąd tylko mierzył, badał, —
Wierz w to, co samém było ci zwątpieniem, —
W ten krzyż się patrząc, idź za jego cieniem,
A idź, choć w drodze stokroć-byś upadał..
Wkońcu, gdy sam już jak Syzyf, zszarpany,
Poznasz, żeś zrobił duch z własnego ciała,