Strona:Bogumił Aspis - Sen odrodzenia.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jest jéj w postępie tylko jeszcze tamą,
Murem do dojścia Prawdy człowiekowi, —
Rzucają klątwy na ten ogień z nieba,
Jak Myśl jednakim wzniecony tchem Boga,
Niepomni na to, że do Wiedzy proga
Przez pracę serca i życie przejść trzeba!
Potrzeba kochać wprzód jeszcze, nim... badać, —
Nim myślą wątpić, pierwej wierzyć czynem, —
Sto razy wznieść się o sercu jedyném
Pod niebo z błota i w to błoto — spadać...
Cierpiéć!.. i nawet, gdy walka się zmienia
W zwycięstwo, z pychy nie budować piekła, —
Sto razy skonać, nim jeszcze śmierć rzekła:
„Umrzéj!..” — a umrzeć, to — dla Odrodzenia!
„Cóż zaś w nagrodę”, spytasz teraz może,
„Tej cierpliwości w serdecznej modlitwie,
„Tym, co walczyli i polegli w bitwie, —
„Dla bohaterów, z jakich-ż kwiatów łoże?
„Tam“, powiesz, „w górze, gdzie patrzę, wysoko
„Widzę swój wprawdzie własny krzyż wzniesiony,
„Oprawny w słońca i w gwiazd milijony,
„Idący w Wieczność, jak sam Bóg, szeroką, —