Strona:Bogaty Piotr.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 15 —

A, że był nienasycony, więc porwała go zazdrość a i chęć jeszcze większego wzbogacenia się i spytał:
— Czy są jeszcze bogactwa za jeziorem?
Pojechałbym tam z chęcią, żeby naładowane wozy przywieźć do domu.
Młodzian odpowiedział twierdząco, a wtedy bogaty Piotr wyruszył po skarby.
Przybywszy nad brzeg rzeki, zostawił swe wozy, do których miał przewieźć łódką bogactwa, a sam wsiadł wraz z przewoźnikiem i puścił się ku zamkowi smoka.
Zaledwie jednak znalazł się na środku rzeki, starzec zepchnął go z łodzi, mówiąc: Siedź, dopóki cię kto nie zastąpi!
Od tej pory starzec był wolny, a bogaty Piotr został przewoźnikiem.
Ani córka ani jej mąż nie tęsknili za nim i nie starali się o to, żeby go kto zastąpił.

KONIEC