Strona:Boecker-Stove - Chata wuja Tomasza.djvu/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dlatego też Sam nie zmartwił się, usłyszawszy gniewne słowa pana, ale udał zakłopotanie i spuścił smutnie głowę, jakby był rzeczywiście zawinił.
— Pan ma słuszność, najzupełniejszą słuszność... postąpiłem źle, bardzo źle, co tu i mówić, panowie nie mogą pochwalać takich postępków. Ja to dobrze rozumiem, ale biedny murzyn jest często narażony na nieprzezwyciężoną pokusę uczynienia czegoś niedobrego, mianowicie wobec takiego człowieka, jak pan Haley... nieokrzesanego, bez wykształcenia... Przecież i ja to widzę...
— Bardzo pięknie, Sam, żeś przyznał się do winy — odezwała się pani Szelby a teraz idź do ciotki Klotyldy i poproś, żeby wam dała szynki; musieliście się porządnie wygłodzić.
— Dziękuję najpokorniej łaskawej pani — odpowiedział Sam i skłoniwszy się, wyszedł sybko z pokoju.




ROZDZIAŁ IX.
W którym się wykazuje, że senator, to też tylko człowiek.

Było to wieczorem; w jednym z pokojów senatora Berd palił się na kominie ogień, potrzaskując wesoło, a światło jego odbijało się w ustawionym na stole samowarze i filiżankach do herbaty.
Senator Berd wciągał nowe pantofle, które mu żona zrobiła podczas jego nieobecności; a pani Berd, promieniejąca szczęściem, krzątała się około nakrycia stołu, dokoła którego biegała gromadka wesołych dziatek, śmiejąc się i hałasząc. Od czasu do czasu napominała je, aby nie czyniły to tego, to owego.
— Tomaszku daj spokój klamce. Maryniu, nie targaj kota za ogon, to go boli. Jasiu, zejdź ze stołu! Czy stół jest na to, żeby po nim chodzić? Nie możesz sobie wyobrazić, mój drogi, jak miłą zrobiłeś nam niespodziankę swoim przyjazdem — zwróciła się pani Berd do męża, gdy nareszcie znalazła chwilkę czasu, żeby z nim pomówić.
— Przyszła mi myśl pojechać do domu, wypocząć chwilkę, zabawić się z wami, bom zmęczony, że aż mi głowa pęka.
Pani Berd spojrzała z intencją na butelkę spirytusu kamforowego, stojącą w drugim pokoju, i już chciała pójść po nią, lecz mąż ją zatrzymał:
— Zlituj się, tylko nie dawaj mi żadnych lekarstw; natomiast cośkolwiek do zjedzenia i szklankę herbaty, — to lepsze. Obrady nad ustawami państwowemi wyczerpują straszliwie moje siły.
Senator uśmiechnął się z zadowoleniem, jak gdyby ucieszony, że takie ponosi ofiary dla ojczyzny.
— Powiedz mi — zagadnęła go żona — coście tam robili w senacie?
Pani Berd nigdy nie wdawała się w sprawy męża, twierdząc, że dla niej zajęcie domowe wystarcza; dlatego senator spojrzał na nią z zdziwieniem.