Strona:Boecker-Stove - Chata wuja Tomasza.djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


najmniej utrzymywała zawsze matka naszego księdza proboszcza; a trzeba wiedzieć, że to zawołana lekarka.
— Muszę dać polecenie, żeby w tym celu zebrano pierwsze jakie dojrzeją jagody z jałowcu rosnącego w naszym ogrodzie nad jeziorem, — wyrzekł Saint-Clare z największą powagą, i pociągnął za sznurek od dzwonka; — a tymczasem kuzynko, nie zawadziłoby, żebyś przeszła się do swego pokoju i odpoczęła nieco po nużącej drodze. — Dolfie, — rzekł potem, — zawołaj tu Mami.
Po upływie minuty weszła do komnaty ta sama przyjemna mulatka, którą Ewa całowała z takim zapałem. Ubiór jej był staranny i czysty: na głowie miała turban w jasno czerwone i żółte pasy, dar tylko co otrzymany od Ewuni, która właśnie ułożyła go na głowie swej ulubionej Mami.
— Mami, — rzeki Saint-Clare, — poruczam twoim staraniom tę damę, która zmęczona podróżą, potrzebuje wypoczynku. Odprowadź panią do jej pokoju i postaraj się, żeby mogła odetchnąć bez przeszkody!
Panna Ofelja odeszła w towarzystwie Mami.




ROZDZIAŁ XVI.
Nowa właścicielka Tomasza i jej sposób myślenia.

Obecnie nastaną dla ciebie lepsze chwile, moja droga — odezwał się pan Saint-Clare kilka dni później po przyjeździe swoim, siedząc w gronie rodziny przy śniadaniu, do żony. — Mamy ciotkę Ofelję, znającą się znakomicie na gospodarstwie, tak że możemy na niej zupełnie polegać. Ceremonja wręczenia jej kluczy mogłaby się odbyć natychmiast; byłoby to najlepiej. Ty zaś odpoczniesz i wrócisz do sił.
— Nie mam nic przeciwko temu, — odrzekła Marja, oparłszy głowę na ręku. — Jestem pewna, że i ona przekona się, że tu na Południu prawdziwymi niewolnikami są nie murzyni, ale my sami, panowie.
— O! bez wątpienia przekona się i o tem i o bardzo wielu innych pożytecznych rzeczach.
— A wielu zarzuca nam, że w ogóle trzymamy niewolników, jak gdybyśmy to czynili dla naszej własnej korzyści. — Sądzę, że gdybyśmy myśleli tylko o sobie, tobyśmy natychmiast rozpuścili wszystkich do ostatniego.
Aniela wlepiła w matkę swe duże, rozumne oczęta i z zdziwieniem zapytała:
— Więc na cóż ich trzymasz, mamuniu?
— Jeżeli nie na nasze udręczenie, to doprawdy nie wiem na co. Jestem pewna, że oni to są najgłówniejszą przyczyną mego cierpienia; ale też nasi niewolnicy są ze wszystkich najgorsi.
— W niedobrem wstałaś dziś usposobieniu, moja droga, — zauwa-