Strona:Biblioteczka Uniwersytetów Ludowych 24.djvu/55

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    matki; dostałem od niej burę, bośmy z sobą nadto byli dobrze, by potrzebowała się ceremoniować. Widziała już i odgadła moją rozmowę z córką.
    Tak wśród tego wesela i ja się oświadczyłem, a we trzy dni pojechaliśmy ze Zbąskim uroczyście po dawnemu pannę zaswatać.
    Zostało mnie na całe życie miłe tej przygody wspomnienie, bo koniec końców ona o moim losie przyszłym rozstrzygnęła, jednakże, gdy sobie wszystkie przejścia moje w tej dziwnej roli na pamięć przywodzę, momenta ciężkie, które w niej przebywałem, uczucia, jakich doświadczałem, utrapienia, kwasy, powiadam państwu, nikomu i nigdy nie życzę, jak ja, być w cudzej skórze, choćby ona była jak najmiększą i najgładszą.

    Tyras, śpiący przy ogniu, podniósł głowę, miał on instynkt przedziwny przeczuwania wieczerzy, jakoż kroki w sieni słyszeć się dały, otworzyły się drzwi, i stary Paweł uroczystym głosem zwiastował:
    — Dano do stołu!
    Szliśmy na kolacyę, a pan Seweryn przy niej, jakby wspomnieniami owiany staremi, przesiedział milczący i chmurny.