Przejdź do zawartości

Strona:Biblioteczka Uniwersytetów Ludowych 22.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

jakie prawo ma? Nie, tylko przez to, że jest mocniejszy. Nastanie taki czas, jaki jeszcze nie był, i taki ścisk na ludzi, jaki jeszcze nie był, i takie płakanie nieszczęśliwych, jakie jeszcze nie było, i taka bieda, i taka krzywda, i taka niesprawiedliwość, jaka jeszcze nie była. To się już zaczyna... to już zaczyna się... Ja, stary, nie doczekam obaczyć, co dalej będzie; ale panowie jesteście młodzi, przed wami długie życie, przekonacie się, że wszystko obróci się na gorsze...
 — Tfu! do licha, panie Froim — zawołał Brzozowski — czy po to przyjechaliśmy tutaj, żebyś nas pan takimi obrazami przerażał... Ot, lepiej bądź pan uprzejmym gospodarzem i przynieś nam wina, jeżeli notabene masz jakie wino w swojej piwnicy.
 Froim uśmiechnął się gorzko.
 — Dlaczego ja nie mam mieć wina? — zapytał.
 — Pewnie lura, jakiej świat jeszcze nie widział?
 — Co panu szkodzi skosztować trochę tej lury? jak się nie będzie podobać, nie przymuszę... próba frei.
 Zawołał na służącą, która też niebawem przyniosła wino i kieliszki.
 Po otworzeniu butelki prześliczny aromat napełnił całą stancyę; aczkolwiek nie doskonali znawcy, spostrzegliśmy, że mamy przed sobą nielada okaz archeologii piwnicznej.
 — To stare jakieś wino — rzekł Brzozowski.

 — Niebardzo ono stare — odpowiedział Froim. — Mój ojciec sprowadził je wtenczas,