Strona:Białośnieżka.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie ścielmy sobie łóżek, żeby się nie zbudziła ta cudna, połóżmy się u jej łóżka i czuwajmy... (Karzełkowie kładą się na podłodze i coraz to któryś zagląda, czy się nie budzi Białośnieżka).
Białośnieżka. (przez sen) O, ja nieszczęśliwa!
Karzełek 1. (podbiega do niej) Nie bój się! jesteśmy przy tobie cudna dziewico!
Białośnieżka. (zdziwiona rozgląda się) Gdzie jestem?
Karzełek 2. U dobrych ludzi. Skąd się tu wzięłaś? Opowiedz.
Białośnieżka. Macocha kazała mnie zabić...
Karzełek 3. Ach! ach!
Białośnieżka. Ale uprosiłam dworzanina, żeby mnie w borze zostawił...
Karzełek 1. Zostań u nas, będziesz nam siostrą i gospodynią!
Białośnieżka. O, z największą chęcią! Polubiłam was odrazu!
Karzełkowie. My już ciebie kochamy! Pójdziemy teraz do roboty w góry. a ty, śliczna dzieweczko, ugotuj nam śniadanie! (wychodzą).
Białośnieżka. Jacy oni mili! Ale co to? Jakaś kobieta. staruszka o kiju idzie tutaj, a jaki śliczny ma pasek w ręku! (podchodzi bliżej).
Czarownica. Dzień dobry Białośnieżko! Może dasz mi kubek wody. Spragniona jestem i zmęczona!