Strona:Bezżeństwo duchownych.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   14   —

rzymska, która zawsze o wszystkie swe dzieci jednakowo dobre ma staranie, na toby nie zezwoliła nigdy. Bo i czyżby Maronici i Grecy katolicy mieli być pasierbami? Gdyż zdawałoby się, że staranie o duchowne ich dobro Ojcu Świętemu mniéj leży na sercu, skoro pozwolił ich kapłanom żyć w małżeństwie. A czyżto można przypuścić? Czyż Ojciec Święty z jedną częścią swych dzieci mógłby postępować jak ojczym? Otóż — jaka niekonsekwencya! A znowu nie inny, jak tylko ten z powyższego wniosek wyprowadzić musimy, że żonaci kapłani zarówno są dobrymi jak bezżenni, zarówno jak i ci, zdolni spełniać swoje wysokie posłannictwo. Dlaczegóż więc jednych obciążać tak twardém jarzmem, i tak przeciwnym naturze saméj krępować obowiązkiem, a drugich uwalniać od niego?...
Teraz powróćmy znowu do téj zasady, która nas właściwie zajmuje. Czy małżeństwo rzeczywiście nie da się pogodzić z tajemnicą spowiedzi, czyli, co jedno jest, z zachowaniem każdéj tajemnicy? Jeżeli tak jest, to wszyscy urzędnicy żonaci albo są złymi małżonkami, albo złymi urzędnikami, bo nikt nie może służyć dwom panom, — nikt nie może wypełniać jednocześnie dwóch sprzecznych ze sobą obowiązków. Urzędnik nie może jednocześnie zachować urzędowéj powierzonéj sobie tajemnicy, i zarazem udzielić jéj swojéj żonie. Mąż nie może jednocześnie i zamilczéć o powierzonéj mu tajemnicy i przypuścić do niéj swoją małżonkę. Dokądże więc doszliście obrońcy celibatu, którzy zachowanie tajemnicy przywodzicie jako pobudkę do utrzymania bezżeństwa duchownych?! Podkopujecie społeczeństwo, — a nawet więcéj powiem — czynicie je wprost niemożebnem, gdyż niszczycie jedyny węzeł łączący ludzi wzajemnie, to jest: zaufanie! Przyjacielu! strzeż się więc przyjaciela, — nie ufaj mu, — nie rób go powiernikiem twoich tajemnic, bo on, chcąc być chrześcijańskim, bogobojnym wedle zasad obrońców celibatu, małżonkiem, obowiązany jest wszystko wyznać zaraz swéj żonie!... Książęta i królowie, — radzę wam najuroczyściéj, zobowiążcie waszych urzędników — mianowicie dyploma-