Strona:Balowe pantofelki.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   14   —

Uciszże się raz przecie — wykrzyknęła najstarsza — doprawdy przeszkadzasz nam tylko i na drugi raz nie weźmiemy cię z sobą... Czyż nie rozumiesz, że to salwy witające nas w pobliżu miejsca, do którego dążymy!..
Królewna uspokoiła się znowu, ale na krótko. Gdyż wchodząc do drugiego ogrodu, zauważył żołnierz jabłonie z prześlicznemi srebrnemi liśćmi. Ujął więc jedną z gałęzi i urwał. Gdy chował do kieszeni, znów rozległ się trzask i hałas i najmłodsza królewna z krzykiem przestrachu pobiegła do sióstr wołając, że coś niezwykłego się dzieje.
Uspokoiła ją najstarsza, mówiąc, że to druga powitalna salwa, okazująca radość książąt z ich przybycia.
Przybywszy nad brzeg olbrzymiego jeziora, zastały dwanaście ustrojonych kwiatami łodzi, w każdej z nich siedział