Strona:Balowe pantofelki.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   13   —

ratunek swe siostry i mówiąc, że ktoś na jej suknię nadeptał.
— Ależ, nie mów głupstw! — zawołała najstarsza — z pewnością zaczepiła się klamra o suknię, a ty zaraz takie krzyki wyprawiasz!..
Szli już kawał drogi, gdy naraz ujrzał żołnierz prześliczny czarodziejski ogród.
Jabłonie zwieszały złociste gałęzie, a mnóstwo różnokolorowych lampek oświecało wnętrze tego prześlicznego sadu.
Szedł żołnierz jak oczarowany, wreszcie pomyślał sobie: — Urwę gałąź i pokażę królowi jako dowód, żem był razem z jego córkami.
Urwał, ale podczas wyrywania rozległ się tak straszliwy trzask gałęzi i hałas, że najmłodsza z królewien znowu krzyczeć poczęła z przestrachu.