przyśniło mu się, że znalazł prześliczny, purpurowy kwiat, z perłą wśród płatków. Zerwał go, poszedł do zamku czarownicy i dotknięciem pouwalniał od czarów wszystkie pochwytane ptaki i swoją Jorindę także. Zbudziwszy się równo ze świtem, zaczął zaraz szukać owego kwiatu, aż wreszcie znalazł dziewiątego dnia purpurowy kwiat z kroplą rosy, jak perłą, pośród płatków. Uradowany wielce ruszył bez wahania w drogę, a gdy się zbliżył na sto kroków do zamku, nie uległ czarom, ale doszedł do samej bramy. Za dotknięciem kwiatu rozwarła się brama, tak że wszedł w podwórze. Zaczął nadsłuchiwać świergotu ptaków i po chwili stanął w sali, gdzie czarownica karmiła jeńców swoich, w siedmiu tysiącach klatek.
Na jego widok wpadła w gniew straszny, ale ponieważ trzymał w ręku kwiat, nie mogła do niego przystąpić.
Nie zważając na nią, chodził od klatki do klatki, szukając swojej Jorindy, nie
Strona:Baba Jaga oraz inne bajki.pdf/71
Wygląd
Ta strona została przepisana.