Przejdź do zawartości

Strona:Baba Jaga oraz inne bajki.pdf/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

ło niej lata szkaradna sowa o płonących oczach, hukając złowrogo.
Nie mógł się ruszyć, płakać, ni mówić, a tymczasem zaszło słońce i sowa odleciała. Za chwilę wyszła z gęstwiny stara baba z no, sem do brody zwieszonym, z kijem w jednej ręce, a klatką w drugiej. Mrucząc coś, schwytała słowika, wsadziła do klatki i odeszła. Joringiel nie mógł ruszyć ręką, ni przemówić i stał tak, aż ujrzał czarownicę raz jeszcze.
— Ave have, harave hahuave! — powiedziała mu, skinęła ręką, on zaś uczuł się wolnym.
Padł zaraz na kolana i jął błagać czarownicę, by mu oddała ukochaną Jorindę, ale nie chciała słuchać i wróciła do zamku.
Zrozpaczony Joringel poszedł, dotarł wkrótce do jakieś nieznanej wsi i przystał tam za pasterza. Często krążył koło zamku, nie mógł jednak wyswobodzić narzeczonej. Pewnej nocy