Strona:Baba Jaga.djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 4 —

przebacz! już nigdy ani jednej nie zerwę jagódki! Puść mnie do domu!
CZAROWNICA. Nie zjesz, bo ja cię zjem! Cha! cha! cha!
JAGUSIA. Ach! ja nieszczęśliwa! (pada na kolana.) Nie gniewaj się pani na mnie, puść do domu...
CZAROWNICA. No, dosyć! marsz! (woła wesoło.) Wio! wio! hajda! Utuczę jak prosię i zjem! Ham! ham!

Hej, znikajcie góry, lasy
Jadę sobie na wywczasy!
Pędzę, pędzę ponad góry,
Ponad rzeki, ponad chmury!
Hajda da! Hajda da!
Czarownica jestem ja!

(pędzi na miotle, wlokąc za sobą Jagusię.)

SCENA DRUGA.
(U Czarownicy.)

CZAROWNICA. Dalej do roboty! Darmozjadów nie trzymam! Gotuj kolację. Pieczeń z kota i legumina z nietoperza.
JAGUSIA. Proszę pani, ja tego nie umiem!
CZAROWNICA. Wolisz, żebym cię zjadła? Połknę odrazu! Ham! ham!
JAGUSIA. (przerażona.) Ach! nie! nie! już idę!
CZAROWNICA. Mięso kocie w piwnicy,