Strona:Baśń o szklanej górze.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   7   —

cudnej piękności królewna, która w rękach swych dzierży szczęście. Kto dotrze do tego pałacu i ujrzy królewnę, ten osięgnie szczęście.
Zadumał się Jasio i zapytał, gdzie ów szklany pałac i jak dojść można do niego?
— Nie dojdziesz do niego, dziecino, strzegą go orły i bronią doń wstępu pazurami. Oj, nie ujrzysz, oj nie zaznasz ty chłopcze szczęścia, od dzieciństwa snać ci nędzę i sieroctwo sądzono...
Odszedł dziaduś do chatki, bo robiło już się chłodno, a Jaś został na dworze i myślał:
— Gdybym doszedł do szklanego pałacu, zdobyłbym szczęście i przeniósłbym je do chatki. Byłby dziaduś i mateczka szczęśliwi...