Strona:Baśń o dobrej wróżce (1939).djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tak się też stało. Mieszkańcy wiosek przybyli do swych panów dziękować im za ryby i drzewo. Panowie byli bardzo radzi, że mogą ulżyć doli niezamożnych sąsiadów. Czuli się teraz zupełnie szczęśliwi. Często wyjeżdżali konno oglądać plony na swych polach. Doradzali sobie nawzajem i pomagali we wszystkim. Marzyli też o tym, że kiedyś te dwa majątki zostaną złączone.
— Nasze dzieci rosną zdrowo i kochają się gorąco. Może kiedyś ta dziecięca miłość przerodzi się w bardziej gorącą i twój Janko poślubi moją Almę — powiedział raz Pan Biały.
— Ach, przyjacielu, jest to moim gorącym pragnieniem — odparł Czarny.

— Byłbym wtedy zupełnie spokojny o przyszłość mojej córeczki. Nie znajdę dla niej lepszego opiekuna niż Janko, a połączone nasze dobra stanowić będą pokaźną fortunę. Ludność nas kocha i nie mamy żadnych wrogów. Starość spędzi-

6