Strona:B. Ostrowska - Narodziny bajki.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Grzybek.

Tańcujecie tak wesoło,
I mnie weźcież w wasze koło!
Jestem sobie borowiezek,
Co za ciasny ma staniczek,
A kapelusz za głęboki
Opada mi aż na oki.
Źle mi! obie moje nóżki
Tak zaszyte są w pieluszki,
Że jak z jedną muszę skakać,
Aż mi chce się siąść i płakać.

Chór
kwiatków.

Odejdź, grzybku! — a ty oo!
Tutaj same kwiatki są!

Narodziny Bajki page011.jpg
Grzybek.

Nie, ja też idę w tany,
Bom był także zerwany.
Rozdeptali mię w trawie,
Więc dziś z wami się bawię!

Groszek.

Nie gniewaj się, grzybku biedny!
Wszyscyśmy z rodziny jednej.
Ja rozumiem, że ci trudno,
Bo sam, patrz, — mam postać cudną,
Mam skrzydełka, jak motyle,
A daremnie w lot się silę.
Tyle, że się w górę pnę
I ku słońcu wonią tchnę!

Grzybek.

Kto ty jesteś, kwiatku. mów!
Dobroć pachnie z twoich słów.