Strona:Aspis - Adam i Ewa.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


poszukasz Franusia albo Stasia!

Ewa.

A niechże mnie Pan Bóg broni, gdybym była pierwej wiedziała o mojem nieszczęściu, nigdybym była za mąż nie poszła.

Adam.

A ja, myślisz, żebym zrobił kiedy to głupstwo, gdybym cię wprzódy znał, pokuso, i mam dzisiaj za to!

Ewa.

Oj wielka ci ze mną bieda!

Adam.

Oj wielka mi rozkosz, kiedy mnie bieda jak bat chłoszcze!

Ewa.

No mój Adamie, cóż ja temu winna?

Adam.

Oj, ty nigdy niczemu nie winna, — niewiniątko, o biedny ja biedny — Adam!