Strona:Asnyk Adam - Pisma 03. Wydanie nowe zupełne.djvu/308

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    BEZ ODPOWIEDZI.


    Nie znali nigdy, co to jest dostatek,
    Lecz znali tylko, co trud i potrzeba;
    Nieraz im brakło mleka w piersiach matek,
    Nieraz im brakło na zagonach chleba.
    Nie znali nigdy tej pomyślnej doli,
    W której bez troski o jutrzejszą strawę,
    Duch ludzki z mroku budząc się powoli,
    Na światło oczy otwiera ciekawe,
    Gdyż od kolebki czatowała bieda,
    Co duszy dziecka rozwinąć się nie da.

    Los im poskąpił wszystkich swoich darów,
    I dał im środków do walki za mało...
    Prócz życia trudów i życia ciężarów,
    Jedno im prawo do życia zostało;
    Jednak znosili swą nędzę cierpliwie,
    Jako istnienia warunek niezmienny;
    Marząc o przyszłem, a bogatszem żniwie,
    Zapominali o trosce codziennej,
    Żądając wzamian za pracę mozolną:
    By im wraz z dziećmi wyżyć było wolno.