Strona:Asnyk Adam - Pisma 03. Wydanie nowe zupełne.djvu/184

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    I dziś jeszcze, po słońca zachodzie,
    Zda się, płyną z umarłemi łodzie
    Rwane siłą tajemnego prądu...
    I znikają gdzieś w mrokach przestrzeni,
    Jak gromadka falujących cieni,
    Do cichego przybijając lądu.


    ∗                    ∗

    W podartych chmur zgęszczonej ćmie
    Tonie widnokrąg ciemnych fal,
    Zacina deszcz i wicher dmie,
    Zniknęła morza dal.

    Z wściekłością bije wzdęta toń
    O głazów próg, o ścianę skał,
    I na granitów ostrą skroń
    Spieniony rzuca wał.

    O poszarpany tłukąc brzeg,
    Przeciągły z sobą toczy grzmot,
    I wlewa swój kipiący ściek
    W czeluści czarnych grot.

    Nakształt ruchomych płynnych gór
    Spiętrzone pędzą fale wód,
    A piana pryska aż do chmur!
    Wiruje głębi spód.