Strona:Artur Oppman - Pieśni o sławie.djvu/199

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gdziekolwiek spoczniesz, Króla Ducha Synu,
O, wielki Synu Matki umęczonéj,
Wszędzie na grób twój padnie liść wawrzynu
I łzy rodaków, jak perły z korony.
Gdziekolwiek będą leżały twe kości
Tam, kędyś runął, gdyby wódz śród bitwy,
Staną anioły Sławy i Miłości,
Jak dwaj posłowie od Polski i Litwy.

Bo tobie dzisiaj ziemia twa rodzona,
Tak krwią zbroczona i żałosna taka,
Śle do mogiły królewskiego ptaka,
By nad nią czuwał, aż się Dzień dokona!
Nim do pól wrócisz, malowanych złotem,
Gdy pieśń swobody wzniosą bory szumne,
Orzeł twój biały przypadnie z łoskotem
Zerwanych kajdan na hetmańską trumnę.