Strona:Artur Oppman - Pieśni o sławie.djvu/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Cisi i mali, nędzni i biedacy,
Serce, co cierpi, duch, który się boi,
Jako do chleba rzucanego ptacy
Tak się garnęli do miłości twojéj;
A tyś ich wszystkich na pierś brał w ramiona
I całą Polskę przyciskał do łona.

Mądry i dobry, wielki, a jak dziecię
Tkliwości pełny i jasnej prostoty,
Jak pilny włodarz chodziłeś po świecie,
W noc najczarniejszą siew rzucając złoty,
I rozwalałeś prostymi wyrazy
Nędzy, ciemnoty, nienawiści głazy.

Duchu żywiący! na twoim pogrzebie
Skroś dzwonów bicia hejnał grzmiał pancerny,
Naród czcił ciebie, a obaczył siebie,
Iż jest, jak niegdyś, potężny i wierny —
A ty tam w górze, za gwiazd nieboskłonem,
Mocnego życia będziesz mu patronem.