Strona:Artur Oppman - Pieśni o sławie.djvu/187

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Nad całą Polskę trumna podniesiona
Szła skroś, jak morze, falujące tłumy,
Zda się milionów niosły ją ramiona
Z uczuciem żalu i królewskiej dumy,
Szła tryumfalnie z hymnem dzwonów bicia,
Naród — i trumna, jak świadectwo życia!

Chociaż to pogrzeb, ale tyle słońca
I tyle kwiatów i nadziei tyle,
Jakby ta tłumów rzesza falująca
Szła ku jutrzence, a nie ku mogile, —
To duch, co wiarę krzesał w kuźni bytu,
W serca narodu ufność tchnął z błękitu.

To był twój, Polsko, pochód narodowy,
A w tym pochodzie trumna relikwiarzem,
Jakby się wrócił jakiś psalm echowy
I grzmiał na nowo przed Pańskim ołtarzem,
Jakby wzmożony w przeżytem cierpieniu
Tą trumną Bogu skarżył się w milczeniu.